czwartek, 31 marca 2011

Wypis siódmy, w którem to o wyszynku rozprawniono

Wyszynk nie każdemu jednemu służy. Liczny przezeń z majniątku wszelakiego oskuban został, sam jak palec kciuczany w rękawicach typu eskimoskiego żywot skończywszy. Jednakowóż wyszynk pomocliwym bywa. Jakżeżby? - popytacie zapewno. Ot, zaraz Wam to skrótliwie nakreślim.
Pańcia częstokrotnie płochliwym jest stworzęciem, od Lwania stroniącym, ażeby rodzimi psioczyć na nią nie psioczyli a rozpustną nazywać nie nazywali. Dlategóż i spnięta chodzi, podejrzności pełna, Lwanie ze złem wszelakim skojarząca.
W tem momencie wyszynk wkracza i pomocną butelczynę w strony Lwącego wyciąga. Takoż i Lwący, jeźliby skorzystał, dobroci wielorakich zakosztuje, jeźli zaś poniecha, niechaj go Hucuł harapem uszczypliwym wybatoży.
Do wyszynku pańcię sprowadziwszy, drynków kolorystycznych z baldachimami, markizami a żorżetami nafundować należy. W następstwie, trzeźwieństwo pańciowe popróbować: wiców a propos coitus zasnuć a w obliczu trzeźwieństwa (oburzonością wyjawnionego), ponowić fundowanie. Pańcia z wyszynku wychodząca, miętką się staje a chętliwszą, do wszelkich uciech namówliwą. Od Lwącego zależy, czy po wyszynku odraźnie do Lwania przystąpi, czy onej kulturalności-cudaczności z Pańcią jeszcze zasmakuje. Ważne, aby wyparowanie alkoholiczne z głowy nie nastąpiło, bo wtedy i chętliwość uleci.
Takoż i radzim wykonać, czytania poprzestawszy.